Newsletter


 

Debata

Zbigniew Placzyński: i po Kongresie...

Co kongres uzmysłowił pracownikom kultury? 

Spotkaliśmy się i udało nam się policzyć. Z tych rachunków- niestety- wynika, że w Łodzi i regionie kultura nie należy do mocnych stron. Czy znaleźliśmy metodę skuteczniejszego uprawiania kultury?
Z przykrością trzeba stwierdzić, że nie. Domy kultury, świetlice, biblioteki i organizacje pozarządowe nie umówiły się też na wspólne uprawianie kultury – a szkoda. Władze miasta i regionu gotowe są do wspierania kultury, upatrują w tym nawet priorytety, ale nie usłyszeliśmy, jak będzie to realizowane. Skąd czerpać pieniądze na zadania z przestrzeni kultury? Odpowiedź brzmi: szukajcie a znajdziecie.

Co kongres dał władzy?

Władze regionu i Łodzi zorientowały się w posiadanym inwentarzu. Zaproszenia na kongres potraktowane wybiórczo, nie uwzględniające znacznej grupy pracowników kultury, nie ustrzegły włodarzy przed głosami niezadowolenia z obecnego stanu. Nieobecność na kongresie nauczycieli (a wszyscy głośno artykułowaliśmy priorytet edukacji kulturalnej), brak przedstawicieli biznesu wspierającego rozwój kultury (nie było wśród nas przedstawicieli „Atlasu”, W. Grochowalskiego, itd.) jedynie zubożyło naszą refleksję. Nieobecność ludzi uprawiających kulturę z pozycji prawicy (brak środowisk katolickich), niestety nie  zaowocuje ustaleniem stanowiska powodującego wzrost kultury Łodzi i regionu.

Uwagi obserwatora

Moda na wielkie przedsięwzięcia przesłania to, co jest podstawowe w dyskursie o kulturze, czyli organizacja życia społecznego. Czas zacząć inwestować w rozwój społeczny poprzez politykę samorządową i państwową, a nie ograniczać się do unijnych pomysłów typu kapitał ludzki. Kultura to nie tylko budynki na miarę pałacu kultury, ale przede wszystkim czyste ulice, zielone trawniki itp.. Kultura to nie tylko wielkie festiwale i wydarzenia rozrywkowe, ale codzienne spotkania mieszkańców. Pomyślmy o miejscach, które byłyby w zasięgu ręki, blisko naszych domów na każdym osiedlu, gdzie można by kulturalnie się rozwijać. Zastanówmy się nad tym, jak wspólnie: celebrować święta państwowe, regionalne czy wyznaniowe. Po to, by nie budzić demonów nienawiści religijnej, rasowej czy światopoglądowej. Zastanówmy się, jak „odchamić” ulice, tramwaje czy rodziny. Jaką rolę mają do spełnienia media publiczne, jak mogłyby stać się współtwórcą pozytywnych postaw i propagatorem wydarzeń z przestrzeni kultury.

Zjawiska wolnego rynku korzystne dla ekonomii biznesu mogą zabić to, co nazywamy duchem kultury. Kultura i sztuka to zjawiska wymagające wsparcia, a właściwie mecenatu państwa i samorządu lokalnego, w przeciwnym wypadku obniżą swe loty i uzależnią się od wpływów tandety i populizmu. Jak to zrobić, aby nie zagłaskać, ale i nie zniszczyć tego, co tak ważne i wartościowe.

W każdym z nas jest żyje twórca. Trzeba stworzyć warunki umożliwiające rozwój twórczego uczestnictwa w kulturze, powołać nowe domy kultury, świetlice środowiskowe i tym podobne instytucje. Nie ograniczajmy się do konsumpcji.
Społeczeństwo wychowane do aktywnego uczestnictwa w kulturze przejmie przestrzeń naszego miasta spod władania chuliganów.
Mieszkańcy naszego miasta sami spowodują, że pojawi się więcej wydarzeń tzw. kultury wysokiej, bo takie będą ich potrzeby. Wielkie indywidualności - postacie kultury i sztuki potrafią zrealizować swoje cele w realiach każdego systemu ideologicznego i finansowego, ale brak wsparcia  ze strony rządzących w uprawianiu kultury przez zwykłych ludzi zepchnie ich w otchłanie ciemności.

Spróbujmy realizować wizję społeczeństwa podzielonego na dwie klasy kulturalnych i niekulturalnych. Zróbmy to tak, aby każdy chciał być tym kulturalnym, należącym do klasy ludzi kulturalnych. Taki snobizm jest motorem pozytywnych zmian. Porozmawiajmy właśnie o tym.
Porozmawiajmy o tym z władzami Łodzi i naszego regionu.

Spotkajmy się jeszcze raz.

Zbyszek Placzyński