Newsletter


 

Debata

Marcelo Zammenhoff: Kilka słów w sprawie pracowni dla artystów

16 lat temu, po kilku latach zmagań z rzeczywistością, założyłem pracownie twórcze na św. Jerzego - chyba największy taki kompleks w Łodzi, skupiający naraz artystów różnych dziedzin, z których wielu również tu mieszka.  Jednak, aby pracownie mogło otrzymać kilka osób, z których większość była studentami, bądź nie miała po prostu dyplomów - musieliśmy założyć Stowarzyszenie. Założyłem też legendarną galerię Xylolit, którą jednak po roku musieliśmy oddać miastu. Cóż, był rok 1996, a my młodzi i niedoświadczeni organizacyjnie, nie umieliśmy na siebie zarabiać i galeria popadła w długi.

Gdyby życie nie podsuwało kłód pod nogi, dziś być może tkwiłbym w jakimś idealnym stanie harmonii z wszechświatem, zajmując się wyłącznie sztuką. Jednak dzięki temu oraz kilku innym, niespodziewanym problemom, zacząłem po latach na powrót drążyć temat PRACOWNI TWÓRCZYCH. A konkretnie przepisów dotyczących ich przyznawania, ponieważ są absurdalne i o 180 stopni odwrotne do takich, które powinny funkcjonować.
Okazało się bowiem, że gdybym teraz chciał znaleźć sobie jakieś inne (np. większe i bardziej indywidualne) miejsce do działania, nie byłoby to wcale łatwe. Mimo, iż mam całkiem spory, wieloletni dorobek, są też nagrody... Od kilku lat spotykam się z różnymi osobami w tej sprawie, jednak moje znajomości i wpływy są najwyraźniej niewystarczające. Do niedawna, dla skostniałego Wydziału Kultury byłem jedynie kolejnym petentem. Być może ostatnie personalno-polityczne zmiany mogą rokować jakieś nadzieje.

Słyszałem też o przygotowywanej nowej ustawie, w związku z którą pracownie twórcze nie będą już w grupie lokali użytkowych, dzięki czemu koszty eksploatacji będą niższe. To dobra nowina, choć nie wiem, kiedy ta ustawa wejdzie w życie. Jest jednak kilka kiepskich przepisów lokalnych, które natychmiast należałoby zmienić, jeśli wzniosłe slogany o inwestowaniu w kulturę i sztukę mają być czymś poparte.

Pragnę zatem uświadomić, że przepisy dotyczące przyznawania pracowni twórczych są fatalne, zaś w Łodzi jedne z najgorszych. Zamiast wspomagać rozwój kultury sztuki przez wspieranie artystów (zwłaszcza MŁODYCH!), w obecnej formie ją HAMUJĄ. To choćby jeden z powodów, dla którego Łódź nie została stolicą kultury.

Spośród wszystkich znanych mi miast w Polsce, tylko w Łodzi istnieje bowiem wymóg posiadania przez wnioskodawcę DYPLOMU ukończenia szkoły artystycznej, a ponadto przynajmniej 3-letniego dorobku artystycznego, nie wspominając jeszcze o bezsensownym wymogu zameldowania również w mieście Łodzi.

Myślę, że obecna świadomość społeczna jest na tyle wysoka, by zdać sobie sprawę, że, PO PIERWSZE - ARTYSTY nie określa żaden dyplom. Artystą się jest poprzez swoje działanie, swój DOROBEK właśnie. Artysta to ktoś przeświadczony o swojej misji i zdecydowany na taką działalność. Bycie artystą to przywilej, który nie podlega żadnym zaświadczeniom. Zaś wiele znanych przypadków ukazuje, że niejedna osoba z dyplomem szkoły artystycznej, nigdy później artystą nie została. Skądinąd wiem, że jest sporo takich 'artystów' którzy posiadając dyplomy, wcale sztuką się nie zajmują, natomiast wykorzystali możliwość otrzymania pracowni, które np. wynajmują (co akurat jest nielegalne).

PO DRUGIE: taki przepis już na wstępie odbiera możliwość otrzymania pracowni przez np. aktywnego studenta szkoly artystycznej (choć, jak wyżej wspomniałem - można być artystą, niekoniecznie kończąc jakąkolwiek szkołę). Można też być artystą, posiadając dyplom z calkiem innej dziedziny. Przykładów artystów bez dyplomów można podać wiele, także z wspłczesnej historii: ot, choćby Zbigniew Libera (bezsprzecznie jeden z najwybitniejszych żyjących, polskich artystow), nieżyjący malarz Zdzisłw Beksińki, Edward Dwórnik, kompozytor Zbigniew Preisner, reżyser Tadeusz Konwicki, nie wspominając choćby o znanych malarzach-prymitywistach, jak Erwin Sówka, Ociepka czy Nikifor.... czy wreszcie patron łódzkiej ASP - Władysław Strzemiński! ... czy im rownież nie przyznalibyście Państwo pracowni, gdyby byli w takiej potrzebie? Według przepisów, w Łodzi by jej nie dostali.

PO TRZECIE: skąd młody artysta ma mieć ten 3-letni dorobek, skoro nikt mu tego nie ułatwia? To pracownia, posiadana na szczególnych warunkach, powinna być tym ułatwieniem. Studentom powinny być przyznawane pracownie na preferencyjnych warunkach. Oczywiście studentom produktywnym, z dorobkiem - i od tego właśnie powinna być komisja selekcyjna. Na pewno na luksusową pracownię bardziej stać starszą, wyrobioną osobę z dużym dorobkiem, w skrajnym przypadku wręcz uznaną i zarabiającą spore pieniądze. Może więc czynnikiem preferencyjnym powinny być dochody? Jeżeli artysta udokumentuje, że nie ma dochodów (jest studentem, żyje ze stypendium lub dorabia od umowy do umowy), powinien w pierwszej kolejności dostać pracownię przed tym, kto doskonale radzi sobie z zarabianiem. Taki system wydaje się logiczny.

Może warto, by kryterium przyznania pracowni była rekomendacja innego, bardziej 'uznanego' artysty? To by była sensowna weryfikacja. Dlaczego wreszcie muzykom i bodajże filmowcom, pracowni się nie przyznaje? Czy ma to być zrozumiane w ten sposób, że muzyk nie potrzebuje przestrzeni, bo może sobie komponować ze słuchawkami na uszach, a reżyserowi filmowemu wystarczy notatnik?

Czemu istnieją ograniczenia w przyznawaniu artystom pracowni? Czy ktoś się boi, że artyści przejmą wszystkie możliwe lokale, podczas, gdy wiele rodzin potrzebuje godziwego dachu nad głową? Rozwieję tę wątpliwość u podstaw: pracownia twórcza to zupełnie inna kategoria lokalu, niekoniecznie sprzyjająca wielodzietnej rodzinie w trudnej sytuacji. Pracownie muszą mieć swoją specyfikę - coś pomiędzy szeroko pojętym 'lokalem użytkowym', a miejscem wysokiego skupienia.

Złe jest zatem podejście. Pracownia jest traktowana jako lokal użytkowy. Nie wiem, dlaczego zakłada się, że artysta od razu będzie zarabiał duże pieniądze? (patrz - artykuł M.Brzezińskiego: Przestrzeń wroga sztuce - w debacie na stronie Kongresu). Przecież fotograf nie musi koniecznie robić komercyjnych zdjęć modelek w swoim atelier, aby się utrzymać - ale czy to znaczy, że należy mu przyznać jakąś zagrzybioną norę do remontu? A głównie takie lokale są w ofercie Urzędu Miasta...

W innych dużych miastach Polski, sytuacja jest kompletnie odwrotna: władze chętnie przekazują artystom duże obiekty do zagospodarowania, przyznawanie artystom przestrzeni pod ich działalność jest wręcz priorytetem władz miasta. Wystarczy wymienić kilka takich miejsc w innych miastach, aby zaobserwować odmienny stosunek ich władz do artystów. Pracownie dostają i plastycy i muzycy i filmowcy, a także twórcy dziedzin nieskonkretyzowanych. Niech wymienię choćby 'Kolonię Artystów' na terenie Stoczni w Gdańsku, 'Projekt Praga' w Warszawie (ogromna przestrzeń po Państwowych Zakładach Optycznych), 'Bazę Zbożową' w Kielcach czy 'Centrum Reanimacji Kultury' we Wrocławiu.

Tymczasem do tej pory, w Łodzi nigdy nie powstał porządny, duży obiekt, przeznaczony do zagospodarowania przez artystów (pomijając rewitalizowane obiekty na Księżym Młynie, na które prawdopodobnie nikogo nie będzie stać). Wydaje się, że znów miastem kierują wyłącznie materialne korzyści, zamiast spojrzeć dalekowzrocznie w przyszłość, na prawdziwe korzyści, które odziedziczą po nasz przyszłe pokolenia.

Pracownie powinny mieć najniższy czynsz, zaś możliwie komfortowe warunki. Jasne, mówi się, że sztuka rodzi się w bólach (podejrzewam, że niejeden sławny dziś impresjonista paryski zaczynał na ciasnym i dusznym strychu), jednak, jako państwo socjalne - chyba stać nas na to?

W naszym mieście Łodzi znajduje najwięcej w Polsce pustostanów: zarówno mieszkalnych, jak i fabrycznych, należących do skarbu państwa. Niejedna z takich choćby fabryk doskonale nadawałaby się do tego celu, niejednemu artyście ułatwiłoby to znacznie życie i działalność. Sam chętnie bym sobie coś odremontował, przynajmniej urządziłbym sobie to tak, jak mi odpowiada.

Za to miasto chętnie rzuca się na drogie inwestycje i imprezy, nie kryjąc swoich wydatków. Nie chcę się wypowiadać w tej kwestii (mogę mieć mylne pojęcie), ale np. niegdysiejsze zaproszenie Placido Domingo za sumę1,5 mln. zł to chyba lekka przesada. Za nawet niewielką część tej sumy można by wyremontować kawał porządnej fabryki, z przeznaczeniem na pracownie dla artystów lub przynajmniej wyremontować jakąś ulicę (krzywe i dziurawe ulice to też świadectwo kultury, a Łódź, niestety, w dziurawych ulicach przoduje).

Mogę się z całym przekonaniem uważać za specjalistę ds. pracowni twórczych, ponieważ, prócz wspomnianych na wstępie pracowni na św. Jerzego, zasiedlałem także kilka innych, ponadto zwiedzałem setki różnych pracowni z prawdziwego zdarzenia, w kraju i za granicą. Sam będąc artystą, wiem doskonale, czego potrzeba innym artystom, co jest priorytetem, a co jest nieistotne.

Zmieńmy zatem myślenie i zacznijmy od zmian przepisów. To moje wielkie życzenie, choć myślę, że pod tym podpisałoby się wielu innych, zwłaszcza młodych, artystów.
 

Piotr Wygachiewicz (pseudonim artystyczny Marcelo Zammenhoff lub Marcelo) (ur. 1970 w Łodzi) – polski artysta współczesny, twórca wideo, fotografik, performer, designer, kompozytor. W 1992 założył Teatr Elektryczny, a w 1996 – grupę filmową Plazma TV, oraz galerię Xylolit w Łodzi (w latach 1995-96). Wygachiewicz jest również autorem awangardowych programów: "Telewizji Atlantydy" (TVP2, 1993-94), Festiwalu Myśli Cyfrowej Cyfroteka (1995, 1999). Na początku lat 90. XX wieku, w Łodzi, był prekursorem muzyki z gatunku postindustrialnego live-electronic. 

Wygachiewicz jest autorem terminów takich, jak psycho-trance czy Prokadencja (w tym również współzałożyciel Ośrodka Działań Twórczych Forum Fabricum – 1998-2005, siedziby Prokadencji). Stworzył elektro-instalacje, wykorzystujące światło jarzeniowe i świecące diody i dał w okolicach 1990 roku kilkanaście performance'ów w kraju i za granicą. Jest autorem drukowanej w odcinkach (w miesięczniku Kartki), niedokończonej powieści futurystycznej Ziemia – Moskwa. Obecnie przedstawiciel polskiego kina offowego i sceny electro/synth-pop.

TAGI

polityka kulturalna      Łódź      przestrzeń publiczna      łódzka scena artystyczna