Newsletter


 

Debata

Artur Celiński: Odbiorca, czyli obywatel kulturalny

Czy demokracja w kulturze jest możliwa? A może żyjemy w świecie, gdzie masa wypiera elitę z życia? Czyli kim jest przysłowiowy „obywatel kulturalny”? O to zapytaliśmy Artura Celińskiego, szefa zespołu organizacji „DNA Miasta”.


Na czym polega DNA Miasta?

DNA miasta jest projektem, dzięki któremu są warunki do dialogu na temat kultury. Każdy ma prawo przyjść powiedzieć swoją opinie, ale musi liczyć się także z krytyką. Spotkamy się w jednym miejscu, żeby porozmawiać, jako mieszkańcy, jako twórcy kultury, jako odbiorcy, czy zarządzający kulturą. Będziemy szukali odpowiedzi na pytania jak powinna rozwijać się kultura, w jakim kierunku, co mogą zrobić mieszkańcy miasta, a co powinny zrobić władze. Nie chodzi tylko o zbieranie opinii, ale o żywą rozmowę, aby każdy wyszedł z poczuciem, że powiedział to, co chciał. Albo zostało się przekonanym, albo udało się przekonać innych do swoich pomysłów.

Dlaczego DNA? Skąd ta nazwa?

Jeśli chcemy wiedzieć jaką kulturę tworzyć, należy najpierw wiedzieć w jakim mieście żyjemy. Co to miasto nam daje? Jakie mamy możliwości? Jaki jest „kod genetyczny” miasta. Stąd poszukiwanie tożsamości i dopiero potem możemy myśleć w jaki sposób ten kod chcemy zmieniać, i jaki sposób chcemy wpływać na rozwój. Wychodzimy od tożsamości miasta, aby przejść do pytania „w jakim celu kultura może się zmieniać”.

W jaki sposób można zachęcić ludzi do współuczestnictwa w kulturze? W jaki sposób edukować, aby zaczęli brać w niej udział?

To jest bardzo trudne. Pierwszą rzeczą jest to, żeby w ogóle wyszli z domu, gdzie jest telewizor. Jak wyjdą z domu zaczną rozmawiać z innymi ludźmi, rozpoczną się interakcje. W te interakcji można wrzucić kulturę, np. zapraszać ludzi na wydarzenia, które mogą być dla nich ciekawe i ważne. Istotne jest to, aby wszystkie działania kulturalne kierowane do mieszkańców były o stopień wyżej, niż ich możliwości, czy zainteresowania. Aby poziom kompetencji mieszkańców w zakresie kulturowym mógł się rozwijać, a nie zapewniać tylko rozrywkę, która została by zapomniana równie szybko, jak się skończyła.

Pański kolega Grzegorz Lewandowski wspomniał na wykładzie, że ludzie wolą oglądać telewizje niż wyjść z domu. zastanawiam się czy to nie ma zastosowania również w drugą stronę, że ludzie oglądają telewizję bo po prostu nie wiedzą, o wydarzeniach kulturalnych, które dzieją się w ich mieście? Może są słabo poinformowani?

Właśnie to jest zadanie organizacji pozarządowych i miasta tak, aby informacje o tych wydarzeniach docierały do osób. Jeśli mieszkańcy zostają w domu, to ciężko jest ich wyciągnąć, to jest tak naprawdę praca na lata. Jest mnóstwo organizacji, które działają bardziej od strony psychologicznej, które zajmują się tym żeby indywidualnie uaktywnić poszczególnie grupy. Czasem mamy do czynienia z tzw. Wielkimi zrywami, jak przy okazji kandydowania do europejskiej stolicy kultury i pokazywać, że kultura jest fajna, że może być ciekawa, istotna i może przynosić dużo satysfakcji i że warto wyjść jednak z tego domu.

Na czym będą polegać jutrzejsze warsztaty?

Warsztaty będą organizowane w małych grupach. Zaprosiliśmy mieszkańców miasta, przedstawicieli organizacji pozarządowych, władze miasta, urzędników, staramy się, aby w tych małych grupach odbywała się rozmowa. Jeżeli ktoś przyjdzie i będzie chciał uczestniczyć to będzie mógł wziąć udział w tej rozmowie. I tak jak to bywa w rozmowie, albo jego pomysł zostanie przyjęty, albo nie. Oczywiście nie chodzi nam o kłótnie, tylko o to, żeby rozmawiać,  żeby z tego coś się urodziło. Chcemy aby władze miasta się temu przysłuchiwały i żeby wyciągnęły z tego wnioski.

Wiadomo że rozmowa jest ważna, ale czy wystarczy?

Oczywiście, że nie, dlatego są przy tym obecne władze miasta, mówiąc im „Słuchajcie tworzycie strategie rozwoju kultury, tworzycie pomysł na kulturę w Łodzi. Weście udział w takich rozmowach i zobaczcie, co ludzie proponują ciekawego. Wtedy zacznijcie myśleć, jak to zrealizować, bo każda władza będzie złą władzą jeśli będzie ignorowała to, co ludzie proponują”. Nie zawsze wszystko można przyjąć, bo albo brakuje możliwości, albo pieniędzy. Jednak nad wszystkim warto się zastanowić.

Justyna Pawłowska
Wywiad został przprowadzony na potrzeby gazetki kongresowej - „KONGRESówka”