Newsletter


 

Debata

Aleksandra Sumorok: Prawo do miasta to także prawo do socrealizmu i powojennego modernizmu

Warto zwrócić uwagę na zagadnienie percepcji łódzkiej przestrzeni, która oscyluje wokół kilku stereotypowych reprezentacji. Te dzisiaj szczególnie eksponowane to m.in.: „miasto 100 kamienic”, „miasto fabryk”, „miasto czterech kultur” i bardziej współczesne -„nowe miasto na miarę XXI wieku”, „nowe centrum”, „miasto zrewitalizowanego industrialnego dziedzictwa”. Dyskurs związany z miejskim narracjami ulega w związku z uwikłaniem w kontekst polityczny, ekonomiczny, socjologiczny, architektoniczny swoistej ideologizacji. W efekcie mamy do czynienia ze zniekształconym, zbyt uproszczonym wizerunkiem, który jednak wykorzystywany jest w kampaniach promocyjnych, a także wpływa na decyzje związane z polityką przestrzenną (np. tak - dla Nowego Centrum, nie- dla Starego Rynku)[1]. Mamy więc „legitymizującą” XIX – wieczną tradycję oraz nadzieję na lepsze jutro. Czy aby tylko na pewno możliwe i sensowne jest wymazywanie, odkształcanie 50-letniej niemal historii miasta powojennego, które w dużym stopniu, niezależnie od chęci, niechęci czy preferencji przeobraziło Łódź i jego mieszkańców?  Szczególnie niebezpiecznie taka strategia niepamięci rysuje się w kontekście kolejnych planów naprawczych, modernizacyjnych, kreacyjnych (Nowe Centrum) związanych z łódzkim kompleksem braku centrum i braku „miasta”.  Istotna zaś wydaje się różnorodność, zrównoważony rozwój i naturalność, nie sztuczność, „skansenowość” tkanki miejskiej. Ignorowanie (bardziej i mniej świadome) zamykanie oczu na miasto powojenne z jego zarówno problemami, wadami, ale i wielkim zaletami nie rozwiązuje problemu i pozbawia je wartościowych i ważnych, przestrzeni.

Szeroko zaś rozumiane dziedzictwo powojenne w Łodzi to często dobra jakościowo struktura, pozytywnie zweryfikowana przez czas spełniająca wiele z postulowanych w odniesieniu do dziedzictwa powojennego kryteriów oceny[2]. Ta dobra zbudowana przestrzeń przekształcić się może w przestrzeń społeczną, żywą, pozytywną, w której przeplatają się arcyciekawe narracje architektoniczne (np. osiedle Bałuty I). Mamy bowiem do czynienia z obiektami i zespołami silnie osadzonymi we współczesnym miejskim pejzażu, krystalizującymi przestrzeń, które budują miejską tożsamość od ponad pół wieku (w przypadku socrealizmu). Dla kilku już pokoleń to obiekty i przestrzenie własne, z którymi nierozerwalnie się związali. W przypadku Łodzi (młodego i specyficznego kulturowo organizmu, który w zasadzie tworzył się od podstaw w 1945 r.) zachowanie tkanki miejskiej, także tej powojennej, to element starań o akcentowanie ciągłości życia społecznego. Degradacja założeń istotnych dla pejzażu powojennego (zwłaszcza socrealistycznego - chociażby Starego Rynku), selektywność i upraszczanie (nowe ideologizowani) miejskich narracji przyczynia się do destrukcji i tak problematycznej tożsamości.

Problem powojennego dziedzictwa przywoływany zostaje w dyskursie zarówno naukowym, jak i społecznym coraz częściej ulegając pogłębieniu oraz swoistej aktualizacji[3]. Wydaje się jednak, że podejmowane chętniej, i bardziej konsekwentnie wielopłaszczyznowe, działania edukacyjne, artystyczne promujące zbudowane dziedzictwo powojenne mają wciąż zbyt nikłe przełożenie praktyczne na konkretne działania zmierzające do ochrony obiektu przed całkowitą destrukcją lub pomysłową „modernizacją”[4]. Znaczącą przeszkodę stojącą na drodze do realizacji tego założenia stanowi brak wiedzy oraz świadomości znaczenia i wartości powojennego dziedzictwa niestety nie tylko wśród użytkowników przestrzeni miejskiej, ale też i czasami decydentów oraz samych środowisk tzw. fachowych. Uświadamiać należy zaś, że „sukces” miasta, także w wymiarze ekonomicznym warunkowany jest w znacznym stopniu emocjami, miasto musi bowiem wyzwalać pozytywne odczucia, przez co przyciągać będzie ludzi, a odarte z autentyczności i tożsamości takim się nie stanie.

Istotny wydaje się tu jednak czynnik czasu. Pozbawione bowiem zainteresowania i ochrony konserwatorskiej obiekty (w najlepszym razie uznane za dobra kultury współczesnej) ulegają same, lub wraz ze swoim otoczeniem, znaczącym, niekorzystnym przekształceniom. Szczególnym zagrożeniem wydaje się obecnie zmiana kolorystyki elewacji na rażąco ahistoryczną (dokonana m.in. w Gmachu Partii, al. Kościuszki), zabudowa osi widokowych wykazująca niezrozumienie zasad pierwotnej koncepcji przestrzennej (modernizacja Pl. Dąbrowskiego i fontanna przed Teatrem Wielkim[5]), zmiany układu wnętrz historycznych, niszczenie detalu (attyk, gzymsów, podziałów) poprzez dokonywanie m. in. termomodernizacji (szpital im. W. Biegańskiego, ul. Kniaziewicza, osiedle Bałuty I), czy gruntowna przebudowa i zmiana pierwotnego charakteru (Teatr Muzyczny, ul. Północna).

Kolejny problem wiąże się z emocjonalnym nastawieniem do architektury powojennej[6]. Za dobrze wróżące na przyszłość uznać chyba można działania związane z „oswajaniem” miasta powojennego poprzez inicjatywy społeczne, gry miejskie (organizowane m.in. przez stowarzyszenie Topografie w Łodzi), skłaniające do myślenia o dziedzictwie historycznym, służące jego rewaloryzacji i nawiązaniu bliższej (i lepszej) relacji architektury już dawnej-socrealistycznej/modernistycznej, z tą współczesną.

Warto może zastanowić się nad skoordynowaną akcją zmierzającą do promocji wiedzy o Łodzi powojennej (by uniknąć nowych reprezentacji), a także działaniem inicjującym społeczną dyskusję dotyczącą zabytków najnowszych, ich znaczenia w przestrzeni miejskiej. Pomysł oczywiście nie jest nowy i realizowany w wielu miastach Polski.

Może sprawdziłby się także zamysł związany z tworzeniem subiektywnych list „zabytków” architektury powojennej Łodzi uwzględniających kryteria konserwatorskie, jak i bardziej „ludzkie”, osobiste, emocjonalne. List otwartych, opracowywanych zarówno przez mieszkańców, jak i tzw. ekspertów, decydentów oraz samych projektantów z tamtych lat.  Akcja uzupełniania wizerunku miasta o czasy powojenne,  „uświadamiania” socjalistycznego dziedzictwa jeżeli miałby być skuteczna winna być publiczną dyskusją skierowaną do szerszego grona odbiorców, nie zaś panelową, akademicką sesją.

 



[1] Dodać można, że miasto, z uwagi na swoją historię zawsze miało szczęście do etykiet i niebywałe zapotrzebowanie na „wizerunki”. Współczesne postrzeganie miasta i „kreacja” jego „tożsamości” wiąże się oczywiście z negacją komunistycznego wizerunku „nowego, radosnego, robotniczego miasta jutra”.

[2] Kryteria wyróżniające dobra kultury współczesnej opracowane przez warszawski oddział SARP-u i uzupełnione podczas seminarium poznańskiego:

Kryterium nowatorstwa architektonicznych, przestrzennych i technicznych rozwiązań,

Kryterium kontekstu na etapie tworzenia, jak i późniejszej lokalizacji,

Kryterium tradycji miejsca,

Kryterium symbolu,

Kryterium uznania współczesnych,

Kryterium próby czasu i zachowania walorów przestrzennych i estetycznych,

Kryterium unikalności i kompletności,

Kryterium konserwatorskiej autentyczności materii,

Kryterium reprezentatywności.

[3] Problemom ochrony powojennego dziedzictwa poświęcona była m.in. konferencja w Gdyni, II Międzynarodowa Konferencja Modernizm w Europie. Modernizm w Gdyni Gdynia 24-29 września 2009, Gdynia 2010; seminarium organizowane przez Wydział Architektury Politechniki Poznańskiej w 2008, por. H. Grzeszczuk-Brendel, G. Klause, G. Kodym-Kozaczko, P. Marciniak, Prolegomena do ochrony obiektów architektonicznych i zespołów urbanistycznych Poznania XX wieku, Poznań 2008; czy seminarium zorganizowane w Lipsku w 2010 przez ICOMOS i KOBiDZ, por. Zabytki drugiej połowy XX wieku – waloryzacja, ochrona, konserwacja, red. B. Szmygin, J. Haspel, Berlin-Warszawa 2010.

[4] Wartościowe obiekty i zespoły w świetle prawa, a i często jupiterów, ulegają dewastacji, bezplanowym przekształceniom. A najbardziej spektakularne ubytki to choćby warszawski Supersam czy katowicki dworzec.

[5] Ten ważny miejski plac, położony wyjątkowo w układzie miasta na osi wschód – zachód, uzyskał wyrazistość w okresie realizmu socjalistycznego dzięki usytuowaniu w pierzei północnej jednego z najwyższych, największych i najbardziej reprezentacyjnych wówczas miejskich obiektów, Teatru Wielkiego. Budynek Teatru (proj. J. Korski, W. Korski, R. Szymborski) stanowi wybitny przykład architektury socrealistycznej w Polsce, ważniejszy obiekt tej kategorii w kraju. Plac zaś waza śródmiejska przestrzeń wielokrotnie służyła jako miejsce koncertów, spotkań miejskich. W 2009 roku dokonano jednak modernizacji całości założenia, która polegała na usunięciu zieleni, „wybetonowaniu” płyty i wybudowaniu monumentalnej fontanny o miękkiej, organicznej formie zaburzającej oś widokową. W rezultacie, choć sam plac się „oczyścił”, w jakim sensie może i uporządkował, to poprzez pozbawienie go programu usługowego, nie nastąpiło jego funkcjonalne ożywienie, a atmosferę wyludnienia pogłębia jeszcze wizualna pustka (niemal całkowity brak małej architektury). Przykład ten dobrze pokazuje, że nie wystarczy tworzyć miejsc powierzchniowo „ładnych”, bo istnieje groźba powołania do życia przestrzeni jałowych.

 

[6] Problem też coraz częściej dostrzegany i diagnozowany. Por.  J. Lewicki, Ochrona architektury z 2 połowy XX wieku w Polsce, w: Zabytki drugiej połowy XX wieku – waloryzacja, ochrona, konserwacja, s. 149-160; A. Sumorok, (Nie)świadomość socrealizmu. Architektoniczne i historyczne dziedzictwo na przykładzie architektury Łodzi, w: idem