Newsletter


 

Podsumowanie Kongresu: Zawód artysty: jak wspierać rozwój młodej łódzkiej sceny artystycznej?

 

Pierwszego dnia kongresu odbył się otwarty panel dyskusyjny „Zawód artysty: jak wspierać rozwój młodej łódzkiej sceny artystycznej?” Spotkanie miało nieco odmienny przebieg od innych dyskusji kongresowych, stanowiło bowiem swego rodzaju kontynuację dwóch wcześniejszych paneli, również zatytułowanych „Zawód artysty”. Odbyły się one w kwietniu i czerwcu 2011 roku, w gościnnie użyczonych salach Muzeum Sztuki w Łodzi. W efekcie tych inicjatyw grono łódzkich artystów i artystek postanowiło stworzyć własną diagnozę sytuacji, w jakiej znajduje się dziś lokalna scena artystyczna. Powstała w tym celu ankieta, mająca zebrać i uporządkować cząstkową wiedzę, spostrzeżenia i pomysły poszczególnych twórców.

Okazją do prezentacji syntetycznie opracowanych wyników tej swoistej „burzy mózgów” stało się właśnie spotkanie kongresowe. Zamiast próbować tworzyć od podstaw, „od zera”, diagnozę sytuacji i myśleć o propozycjach ewentualnych zmian, uczestnicy spotkania mogli zatem wykorzystać efekty wcześniejszej, „warsztatowej” pracy i odnieść się do gotowego zestawu obserwacji i postulatów. Dzięki temu dyskusja panelowa zyskała dość konkretny, merytoryczny charakter.

Odpowiadając na ankietę, łódzcy twórcy stworzyli wyrazistą i krytyczną diagnozę warunków, w jakich przychodzi im dzisiaj funkcjonować. Zwracali przede wszystkim uwagę na fakt, że nie ma w Łodzi miejskiej instytucji artystycznej, która potrafiłaby skutecznie, w sposób aktywny i przemyślany wspierać łódzką sztukę, szczególnie tę „młodą”. Nie lepiej rzecz wygląda, jeśli chodzi o wsparcie władz miejskich – wciąż brakuje mechanizmów obecnych już w innych dużych miastach polskich, czyli systemu stypendiów, mikro-grantów i pracowni artystycznych. Mocno odczuwalny jest też brak konsultacji środowiskowych i społecznych przy podejmowaniu przez Urząd strategicznych decyzji w obszarze kultury. Padły zarzuty niekompetencji urzędników, z którymi stykali się artyści i artystki, wytykano też nieobecność procedur, czy też może po prostu zwyczajowych form współpracy między Urzędem a twórcami. W diagnozie ważne miejsce zajmowały kwestie ekonomiczne, w tym problem braku w Łodzi prężnych galerii komercyjnych i rozwijającego się rynku sztuki. Wskazywano, że sama praca artystyczna jest powszechnie traktowana jako rodzaj „hobby”, czego wyrazem jest fakt, że twórcy często nie są za nią wynagradzani – nawet w przypadku, gdy realizują projekty na zaproszenie publicznych instytucji artystycznych. Wszystko to sprzyja „prekaryzacji” zawodu artysty.

Wśród propozycji działań naprawczych, na pierwszym miejscu lokowały się postulaty jak najszybszego wprowadzenia systemu stypendiów i mikro-grantów oraz przejrzystego uregulowania kwestii dostępności i sposobu przyznawania pracowni artystycznych. Pojawił się też postulat wyznaczenia komórki w Urzędzie, która zajmowałaby się kontaktami ze środowiskiem twórczym, a także uruchomienia przez Urząd elektronicznego newslettera z informacjami na temat możliwości zdobycia funduszy, wynajmu pracowni itp. Za niezbędną uznano aktywizację miejskich instytucji artystycznych, które powinny unowocześnić swój sposób działania i inicjować projekty, które wspomagałyby twórczość artystyczną w mieście oraz promowały ją poza Łodzią. Dopuszczenie do głosu młodej generacji kuratorów i kuratorek, stały „wywiad” kuratorski w środowisku artystycznym, śledzenie na bieżąco i prezentowanie nowych tendencji, cykliczne przeglądy dokonań twórczych, program wyszukiwania i wspomagania młodych talentów, wdrożenie działań edukacyjnych, współpraca instytucji miejskich z organizacjami pozarządowymi i niezależnymi animatorami kultury, rozbudowanie sieci kontaktów i wymiany z instytucjami w kraju oraz za granicą – oto główne pomysły naprawcze w tym względzie. Ze wszystkich tych obserwacji i sugestii płynął jeden ogólny wniosek: konieczne są zmiany systemowe, nie zaś tylko „kosmetyczne”.

Po prezentacji wyników ankiety, w trakcie samej dyskusji domagano się zmiany miejskiej polityki dystrybuowania środków na kulturę. Wciąż bowiem pokutuje idea „Łodzi festiwalowej”, która powoduje, że ogromne sumy są przeznaczane na wszystko, co choćby z nazwy wpisuje się w „format” festiwalu. Postulowano więc dywersyfikację „formatów” zdarzeń kulturalnych, na które powinny być przeznaczane środki i uwzględnienie również imprez mniejszych, tańszych, ale częstszych i skierowanych do konkretnych grup adresatów. Kolejny postulat dotyczył  wypracowania przez Urząd mechanizmów współpracy z indywidualnymi twórcami, animatorami i organizatorami kultury – w analogii do tych zasad, jakie już teraz regulują współpracę Urzędu z organizacjami pozarządowymi. Dzięki temu twórcy mogliby bezpośrednio składać projekty swoich przedsięwzięć i ubiegać się o ich finansowanie. Powróciła też sprawa braku kompetencji urzędników, którzy – jak wskazywano – nie wyrażali zgody na realizację projektów artystycznych w przestrzeni miejskiej, opierając się jedynie o własną ocenę ich wartości estetycznej. Pojawiły się głosy, iż jest to niedopuszczalne, gdyż o stronie merytorycznej projektów powinny się wypowiadać – i na tej podstawie powinno się podejmować decyzję o zgodzie na ich realizację – eksperci związani z daną dziedziną artystyczną.

Cennym elementem spotkania była obecność urzędniczek z Wydziału Kultury Urzędu Miasta Łodzi – twórcy mieli okazję bezpośrednio zadać im wiele „niewygodnych” pytań. Małgorzata Gaduła-Zawratyńska, zajmująca się w Wydziale Kultury miejskimi instytucjami kulturalnymi, przyjęła krytyczną ocenę działań urzędników, wskazała też jednak, że trwają już prace nad rozwiązaniem niektórych spośród problemów sygnalizowanych przez środowisko artystyczne. Chodziło tu przede wszystkim o uregulowanie kwestii pracowni artystycznych oraz wprowadzenie systemu stypendiów. Okazało się też, że wiele pomysłów szczegółowych rozwiązań, jakie zgłaszano z sali, rozbija się o bariery prawne – przedstawicielki Urzędu podkreślały, że istniejące przepisy zawężają w wielu wypadkach swobodę ich działania. Te zapewnienia i uwagi nie zawsze były w stanie przekonać dyskutantów i wówczas temperatura dyskusji znacząco rosła. Twórcy wyrażali oczekiwanie, że za obietnicami zmian pójdą realne działania; mnie zaś, jako moderatorowi, pozostaje się pod tym tylko podpisać i również wypatrywać konkretnych efektów działań Urzędu.

W ostatniej części spotkania dyskusja dotyczyła kwestii miejskich instytucji artystycznych, problemu ich pasywności, inercji oraz braku inicjatyw, szczególnie skierowanych ku młodym artystom i artystkom. Obecna na sali dyrektor Miejskich Galerii Sztuki, Elżbieta Fuchs, podała przykłady przeszłych działań swej instytucji, które miały wspierać młode łódzkie środowisko artystyczne. Gdy jednak przywołano fakt, że ostatnia wystawa zbiorowa młodych artystów i artystek, dająca się potraktować jako manifestacja nowych tendencji w sztuce łódzkiej, odbyła się tam w 2005 roku i była dziełem kuratorów spoza galerii, dyrektor Fuchs wskazała na niski budżet swej instytucji jako powód, który nie pozwala jej zaspokajać ambicji całego środowiska artystycznego Łodzi. Wypowiedź ta sugerowała, że galeria dąży do zaspokojenia ambicji przynajmniej pewnej części tego środowiska – wypada jednak zapytać, czy program instytucji publicznej powinien być w ogóle tworzony w oparciu o klucz „zaspokajania ambicji” środowiskowych.

Dyskusja na temat misji i celów Miejskich Galerii Sztuki nie została również podjęta następnego dnia kongresu, w trakcie panelu „Jakich instytucji kultury potrzebujemy?”, prowadzonego przez Piotra Olkusza. Pojawił się wówczas zarzut, że Miejskie Galerie Sztuki prowadzą zachowawczą politykę wystawienniczą i nie prezentują sztuki aktualnej, multimedialnej, podejmującej twórczy dialog ze współczesnością. Dyrektor Fuchs nie przyjęła tego stwierdzenia jako krytyki, lecz po prostu przyznała, że w odróżnieniu od innych galerii, prowadzona przez nią instytucja preferuje i będzie preferować bardziej tradycyjne formy oraz wartości artystyczne.

Nasuwają się tu pytania: czy można się zgodzić z tak jednostronną wizją działania Miejskich Galerii Sztuki? Czy ta instytucja miejska, obejmująca pod jednym kierownictwem trzy różne miejsca i przestrzenie wystawiennicze, nie powinna zdywersyfikować swych celów i wyraziście sprofilować charakteru tych miejsc? Osobiście, jako historyk sztuki i krytyk zajmujący się sztuką współczesną – a także, po prostu, jako mieszkaniec tego miasta – chciałbym, aby w Łodzi istniała przynajmniej jedna miejska instytucja wystawiennicza, która prezentowałaby (w sposób profesjonalny, na odpowiednim poziomie merytorycznym i technicznym) najbardziej aktualne działania artystyczne, aktywnie wspomagała ich rozwój, stymulowała powstawanie interdyscyplinarnych projektów artystyczno-naukowo-społecznych, a także, poprzez edukację, budowała społeczną wiedzę na temat sztuki współczesnej. Sztuki powstającej w Łodzi, jak i poza nią, sztuki „młodej”, jak i „dojrzałej” –  być może po prostu dobrej. Czy stać nas na to – i nie myślę tu o kwestiach finansowych – aby w naszych miejskich galeriach, tak jak dzieje się to w analogicznych instytucjach wielu innych miast, tworzona była historia aktualnej sztuki polskiej?

Tomasz Załuski


---
Tomasz Załuski - obecnie pracuje jako adiunkt w Katedrze Mediów  i Kultury Audiowizualnej UŁ oraz w Zakładzie Teorii i Historii Sztuki ASP w Łodzi. Więcej>>
Regionalny Kongres Kultury:  Zawód artysty: jak wspierać rozwój młodej łódzkiej sceny artystycznej?